Coś dla fanów „Profilu mordercy”

Jako wielka fanka Profilu mordercy Paula Brittona i serialu Mindhunter, z czystym sumieniem mogę polecić książkę Siedem wieków śmierci Richarda Stepherda fanom tego gatunku. Książka Stepherda, co prawda, nie dotyczy bezpośrednio umysłów morderców i zbrodniarzy, a raczej czystej biologii (autor jest lekarzem medycyny sądowej z kilkudziesięcioletnim stażem), jednak okazała się dla mnie nie mniej wciągająca.

Mocne wejście

Tytułowe siedem wieków to zaczerpnięte od Szekspira siedem etapów ludzkiego życia, zaczynając od niemowlęctwa, poprzez dzieciństwo, młodość i dorosłość, aż po starość. Na każdym z tych etapów ludzie tracą życie, czy to wskutek nieszczęśliwego wypadku, świadomego wyboru, desperackiego czynu lub w wyniku udziału (zamierzonego lub nie) osoby trzeciej. W swojej książce Stepherd opisuje kilkadziesiąt, bardzo różnych przypadków zakończenia życia, a zaczyna właśnie od śmierci niemowląt.

Taki wstęp był dla mnie dość wstrząsający i przygnębiający, bo mowa tu w końcu o tych osobach, które są najbardziej bezbronne i zależne od innych.

Dużo medycyny

Wprowadzając czytelnika w każdą z historii, autor zgrabnie wplata sporo istotnych dla zrozumienia całego tła informacji. Wiadomości te są czysto medyczne, w końcu autor jest lekarzem.

I tak, otrzymujemy całkiem niezłą dawkę wiedzy na temat poczęcia dziecka oraz jego życia płodowego, mechanizmu działania ludzkiego ciała, w tym mózgu i serca, także wpadania w chorobę alkoholową, różne schorzenia wieku starczego, czy rozwój nowotworów.

Taka konstrukcja książki stanowi genialne urozmaicenie, dzięki czemu nie czyta się jej wyłącznie jako – swego rodzaju, w końcu mowa tu o autentycznych wydarzeniach – powieść kryminalną, ale jednocześnie jako kompendium wiedzy z biologii, czy po prostu małą powtórkę ze szkoły.

Czytając końcówkę, która, jak można się domyślić, dotyczy osób w tak zwanej, jesieni życia, czyli w wieku podeszłym, a wręcz u jego schyłku, sama nabrałam refleksji na temat dbałości o własne zdrowie, ale też swoich bliskich. Aż chciałam od razu dać książkę do przeczytania rodzicom, by wiedzieli, o czym należy pamiętać i na co zwrócić uwagę, by jak najdłużej cieszyć się pełnym zdrowiem i sprawnością.

Książka na raz

Nie przeczytałam jej, co prawda, w jeden wieczór, jednak łyknęłam bardzo szybko, bo mnie niesamowicie wciągnęła. Nie jest nudna ani zbyt skomplikowana. Pomimo dawki wiedzy medycznej, operuje przyjaznym, zrozumiałym językiem. Jest to też zbiór różnych, mniej lub bardziej, krótkich historii, zatem to sama esencja – żadna z nich się nie dłuży.

Książkę czytałam na Legimi, bo nie tak dawno temu przekonałam się do ebooków. Doceniam to, że książka ma zawsze ten sam format, waży dokładnie tyle, ile mój smartfon, na którym ją czytam i mogę „przerzucić” kilka dodatkowych stron dosłownie wszędzie, kiedy tylko mam wolną chwilę. Są tu fani ebooków, czy tylko #teampapier?

Źródło: Legimi

Jeśli chcesz wesprzeć moją działalność na blogu, postaw mi wirtualną kawę. Przecież wiadomo, że kawa i książki to duet doskonały. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeden komentarz

  1. Pingback:Lektura na Dzień Zdrowia Psychicznego – Kozacka Czytelnia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *