Porażająca relacja młodego chłopaka, cywila, mieszkańca Gazy z życia w tym mieście między 7 października 2023 r. a początkiem marca 2024 r.
Nigdy nie byłem fanem słońca i letniej pogody. Kocham deszcz, zimę i opadające liście. Pamiętam, jak mój nauczyciel angielskiego w szkole średniej zawsze prosił nas, uczniów, byśmy podczas przerwy wyszli na słońce. „Przytulcie słońce, poczujcie jego ciepło. Jest pełne witaminy D.” Robiłem, o co prosił, ale nigdy tego nie lubiłem.
Ale to właśnie ten nauczyciel pokazał mi świat literatury, którą pokochałem. W klasie czytaliśmy streszczenia klasyki, jak „Wielkie nadzieje”, „Dumę i uprzedzenie”, czy „Opowieść o dwóch miastach”.
Przyjaciel przesyła mi wyniki Nagrody Bookera, w tym roku wygrała Pieśń prorocza. Na podstawie krótkich opisów wszystkich tytułów z krótkiej listy stwierdzam, że przeczytałbym raczej „Żądło”.
Chcę po prostu wrócić do czasów, gdy mogłem spędzić cały dzień w łóżku i czytać jedną książkę za drugą, podczas gdy za oknem padał deszcz. Wówczas bałem się jedynie tego, że umrę, zanim się naczytam cudownych, wspaniałych książek. Teraz boję się, że umrę, zanim się nażyję.
Coraz mniej oczywisty staje się dostęp do podstawowych produktów i w zasadzie całkiem niemożliwe staje się posiadanie poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Iskrę nadziei i pocieszenia w tym koszmarze niesie świadomość, że są ludzie, którzy potrafią zachować w sobie człowieczeństwo, dbają o drugiego człowieka, a nawet zwierzęta. Bo one też tam żyją teraz w strachu i cierpieniu.
Książkę dostałam od wydawnictwa Znak Literanova w ramach współpracy barterowej.

