Przejdź do treści

Co będę czytać latem? I wczesną jesienią na pewno też…

Kolorowe zdjęcie. Stos książek stoi na skraju biurka. Wszystkie są zamknięte. Leżą jedna na drugiej.

Ten stosik uformował się mniej więcej w zeszłym tygodniu, choć nawet teraz, w momencie, kiedy to piszę, jest już odrobinę nieaktualny. Ale zapisuję to ze stanem jak na zdjęciu. Być może znajdziesz tu dla siebie dobrą lekturę na wakacje.

Na pierwszy ogień idą

Babetta Niny Wahy (tłum. Justyna Kwiatkowska). Czytałam Testament tej autorki i bardzo mi się podobał, choć to mocna, wstrząsająca lektura. Tym razem spodziewałam się czegoś lżejszego, bardziej wakacyjnego i dokładnie to dostałam.

Akcja w dużej mierze dzieje się latem, dokładnie w lipcu i sierpniu, a bohaterki są moimi rówieśniczkami. Lada dzień napiszę o tej powieści osobny wpis, bo na to zasługuje! Egzemplarz książki dostałam od Wydawnictwa Poznańskiego w ramach współpracy barterowej.

Połów Asako Yuzuki (tłum. Anna Wołcyrz). To również historia kobiecej przyjaźni. I znowu autorka, której jest to kolejna powieść, jaką czytam. Wcześniejsze Masło było dla mnie esencjonalną opowieścią zbudowaną na detalach. Choć według wydawcy to historia kryminalna, to jednak dla mnie ten wątek był mocno w tle. Połów dostałam od Wydawnictwa Literackiego w ramach współpracy barterowej.

Następny tytuł od Wydawnictwa Literackiego to Samotność Sonii i Sunny’ego Kiran Desai (tłum. Jerzy Kozłowski). Historie, które tłumaczy pan Jerzy są już dla mnie wyznacznikiem jakości, więc bardzo chciałam przeczytać i tę. To całkiem nowa pozycja, bo premierę miała w maju tego roku. Historia liczy przeszło 800 stron i będę musiała się spieszyć, bo wypożyczyłam ją z biblioteki, a za mną już kolejka chętnych, więc bez szans na jej przedłużenie!

Komiksy z polecenia i domowej biblioteczki

Fun Home. Tragikomiks rodzinny Alison Bechdel (tłum. Wojciech Szot, Sebastian Buła).

Tytuł, który poleciła mi Ola z Instagrama (@ola_w_bibliotece). Opinie ma dobre, więc liczę, że mi się spodoba. Ola polecała mi od razu drugą książkę tej autorki i miałam ją też wypożyczyć z biblioteki, ale odpuściłam, bo stos książek przy moim łóżku niespodziewanie zaczął się rozrastać. Jeśli ten tytuł przypadnie mi do gustu, to na pewno wrócę też po kolejny.

W domowych zbiorach od dłuższego czasu czeka na mnie Miasto Ricardo Barreiro i Juana Gimeneza (tłum. Jakub Jankowski). Miałam go przeczytać jeszcze w trakcie oglądania najnowszego sezonu serialu From, ale komiks zszedł na dalszy plan. Może to i lepiej, bo prawdopodobnie tylko sobie wmawiam podobieństwo do produkcji serialowej. Zobaczymy!

11 września 2001. Dzień, w którym runął świat Babptiste Bouthier i Heloise Chochois (tłum. Wojciech Birek). Dorzuciłam go na swój stosik, kiedy mój chłopak (właściciel tego egzemplarza) oznajmił mi, że wystawi go na sprzedaż, żeby zrobić trochę miejsca na regale. Poprosiłam o chwilę na przeczytanie 😀

Prezenty

Czuwając nad nią Jean-Baptiste Andrea (tłum. Beata Geppert) – książka, którą dostałam w prezencie urodzinowym. A urodziny obchodziłam w maju. Czytałam o niej różne opinie, sporo takich umiarkowanie dobrych, ale sprawdzę ją na własnej skórze.

Mężczyźni. O nierówności płci Michała Gulczyńskiego. To prezent dla samej siebie. Temat dla mnie ważny i zbyt mało poważnie traktowany. To tak dla zachowania równowagi od kobiecych bohaterek i ich historii.

O sztuce E. H. Gombricha to prezent, który zrobiłam sobie jeszcze w styczniu. Uważny czytelnik lub czytelniczka pewnie pamięta, że już ten tytuł pokazywałam jako lekturę na długie zimowe wieczory. Ups…

Jednocześnie muszę zauważyć, że książki, które posiadam na własność, zazwyczaj bez wyrzutów sumienia przesuwam na koniec kolejki do czytania, bo nie gonią mnie tu żadne terminy. Ani umówione z wydawnictwem ani te, które wynikają z regulaminu biblioteki.

And the last but not least

Moje drugie podejście do Kronik portowych Annie Proulx (tłum. Jędrzej Polak). Zaczęłam je czytać dokładnie rok temu w trakcie urlopu. Ale to nie były dobre okoliczności na tę historię, natomiast pamiętałam o niej cały rok, bo naprawdę chcę je przeczytać. Oby to był dobry moment.

Lato z Don Kichotem Williama Marxa (tłum. Agata Kozak). Wymieniam ten tytuł jako ostatni, choć na pewno przeczytam znacznie szybciej niż część wyżej wymienionych. Po pierwsze dlatego, że dostałam go od Oficyny Noir sur Blanc w ramach współpracy barterowej. I choć wydawnictwo mnie nie pogania, to jednak czuję, że uczciwie będzie przeczytać tę historię w miarę niedługo.

Po drugie tytułowe lato aż prosi, żeby czytać póki to za oknem wciąż trwa. No i Don Kichot mnie przyciąga, bo w czerwcu zwiedzałam hiszpańską La Manchę, czyli region, z którego ten nietuzinkowy bohater pochodził.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *